Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
536 postów 0 komentarzy

"Związki partnerskie" – furtka dla "małżeństw" i adopcji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie widzę żadnej potrzeby, aby do polskiego prawa wprowadzać specjalne regulacje dotyczące homoseksualistów. (...) Wyróżnianie ich w jakikolwiek sposób, czy nagradzanie uważam za zbędne.

Katolicka Agencja Informacyjna (KAI) poprosiła mnie o moją opinię na temat tego, co dzieje się w Polsce w kontekście tzw. związków partnerskich. Oto pytania i moje odpowiedzi na nie. Wierzę, że są one z jednej strony jednoznaczne, a z drugiej nacechowane odpowiednią dozą szacunku dla tych ludzi, którzy myślą inaczej niż ja.

 
1.     Czy Państwo ma mieć obowiązek wprowadzania związków partnerskich, czyli instytucji „paramałżeństwa”, dla par heteroseksualnych, które zdecydowały nie zawrzeć małżeństwa? Dlaczego przywileje przysługujące małżeństwu – ze względu na jego stabilność (trudniejszy niż w związkach partnerskich rozwód), filiację, oraz zrodzenie i edukację dzieci – Państwo miałoby przyznawać także tym parom, którzy mogą a nie chcą go zawrzeć? Czy moralne jest nadawanie przywilejów tym, co uchylają się przed obowiązkami? 
 
Państwo nie ma żadnego obowiązku wprowadzania "związków partnerskich" dla par homoseksualnych. Formalne (niestety na razie, bez większych następstw w sferze ekonomicznej) przywileje w sposób naturalny powinny dotyczyć małżeństw. Mam wrażenie, że cały problem jest politycznie i medialnie "nadmuchiwany" przez wpływowe środowiska, które – na zasadzie "od rzemyczka do koziczka" – po "związkach partnerskich" chcą wprowadzić "małżeństwa" homoseksualne, a po "małżeństwach" homoseksualnych – możliwość adopcji przez nie dzieci.
 
2.     Czy w polskim prawodawstwie potrzebne są specjalne uregulowania prawne dla niewielkiej grupy związków homoseksualnych? A jeśli tak, to co stoi na przeszkodzie, aby rozszerzyć takie uregulowania na związki poligamiczne czy różne inne?
 
Nie widzę żadnej potrzeby, aby do polskiego prawa wprowadzać specjalne regulacje dotyczące homoseksualistów. Są oni obywatelami i korzystają z tych samych obowiązków i przywilejów jak inni obywatele – a więc wyróżnianie ich w jakikolwiek sposób, czy nagradzanie uważam za zbędne.
 
3.           Jeśli pewne kwestie potrzebują kodyfikacji, to czy potrzebna jest ustawa o „związkach partnerskich”, czy raczej brakuje instytucji „osoby najbliższej”, która mogłaby być wskazana np. notarialnie i nie była związana ze wspólnym pożyciem. Chodzi przede wszystkim o osoby opiekujące się lub obsługujące osoby starsze, niepełnosprawne lub jakiekolwiek inne, a niebędące z nimi ani spokrewnione ani pozostające w związku, lub osoby starsze żyjące ze względów ekonomicznych pod jednym dachem, a które mogłyby mieć prawo do informacji medycznej i dziedziczenia na szczególnych warunkach, etc. Czy wprowadzenie takiej instytucji, która odpowiedziałaby nawet na pewne postulaty osób żyjących w nieformalnych związkach, nie byłoby dużo lepszym rozwiązaniem?
 
Według mojej wiedzy już dziś notariusze mogą dokonywać pełnomocnictw, które ułatwią sytuację osób starszych czy niepełnosprawnych, a niespokrewnionych ze sobą i mieszkających pod jednym dachem. Może to w pełni objąć kwestię informacji medycznej czy dziedziczenia. Choć oczywiście można dyskutować o wprowadzeniu takiej instytucji, o którą Państwo pytacie. Znam osoby ze środowisk katolickich, które za taką instytucją się opowiadają. Oczekiwałbym z ich strony szerszej argumentacji "za".
 
 
 
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031