Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
536 postów 0 komentarzy

Wolna agonia euro

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

(...) Trzeba wreszcie powiedzieć, że mówienie A.D. 2013 o strefie euro jako docelowej przystani finansowo-ekonomicznej dla naszego kraju jest zabiegiem czysto propagandowym, nie ma wiele wspólnego z pragmatycznymi decyzjami gospodarczymi.(...)

 

Donald Tusk zaprosił Polskę pierwszy raz do strefy euro we wrześniu 2008 roku, niespełna rok po tym, jak wygrał wybory parlamentarne. Było to w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy. Najbardziej zaskoczony jego deklaracją był… jego własny minister finansów. Świadczyło to wówczas o jednym: decyzja ta miała charakter nie tyle „merytoryczny”, lecz czysto PR-owski, propagandowy. Skądinąd jak większość gromkich deklaracji obecnego Prezesa Rady Ministrów. Wówczas Donald Tusk zapowiedział wręcz ekspresowe tempo owego polskiego pociągu do eurolandu: mieliśmy być tam już w 2011 roku! A więc dwa lata temu… Potem doradcy chyba coś szepnęli szefowi rządu, bo wspomniał o kolejnej dacie: 2012. Jego partyjni podwładni, widząc że Tusk po prostu palnął, zaczęli osłabiać wymowę „deklaracji krynickiej” i usłyszeliśmy kolejną datę: 2013. Potem była głucha cisza, w pocie czoła odkrywano kolejne zbrodnie Jarosława Kaczyńskiego, by, ni z gruszki, ni z pietruszki, nagle oznajmić opinii publicznej, że III RP zamelduje się w strefie euro gdzieś tak, około 2015-2016. Oczywiście odbywało się to w retoryce bliźniaczej do tej, wcześniejszej, przy wchodzeniu do Unii Europejskiej: „Polska w eurozonie– cacy, Polska poza eurolandem – be”, w szczegóły nie wchodzono, a tych, którzy mieli inne zdanie częstowano epitetami „antyeuropejczyków” albo ekonomicznych głuptasów, którzy nie rozumieją ani ducha czasu, ani „nowej, poprawionej” logiki dziejów.  Nie było nawet próby debaty na argumenty, czy merytorycznej analizy możliwych scenariuszy wydarzeń. Jak u Gombrowicza „Słowacki wielkim poetą był”, tak u nowego profesora Pimko, czyli tandemu: magister Tusk-magister Rostowski, strefa euro to kraina wiecznej szczęśliwości, w której aż strach nie być. Nawet jeśli minister finansów mający nieco większą wiedzę ekonomiczną niż jego szef w rządzie, mówi o naszym akcesie do eurolandu w roku 2020, a premier Tusk, tym razem piąty raz zmienia zdanie i sytuuje to na „koniec tej dekady”. 
Wygodne „euronarracje”
Trzeba wreszcie powiedzieć, że mówienie A.D. 2013 o strefie euro jako docelowej przystani finansowo-ekonomicznej dla naszego kraju jest zabiegiem czysto propagandowym, nie ma wiele wspólnego z pragmatycznymi decyzjami gospodarczymi. To nieustające gonienie króliczka z napisem euro, przy wiedzy co mądrzejszych zwolenników wspólnej waluty w naszym kraju, że jest to cel bardzo odległy, ma charakter czysto taktyczny. Skądinąd to całe bajanie o euro ma wymiar zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny. W kontekście krajowym ów wyskakujący niczym z kapelusza eurokrólik pojawia się zwykle jako mniej lub bardziej skuteczna próba odwrócenia uwagi od bieżących problemów politycznych czy gospodarczych rządu, czy też od wpadek polityków obozu władzy. Strefa euro to wygodna „narracja”, która ma zachęcić do mówienia nie o tym, co jest naprawdę ważne „hic et nunc”, tu i teraz, lecz o tym, co jest wygodne dla rządzących. To luksusowa debata: pogadać o dalekiej przyszłości, pogawędzić o tym, że trzeba płynąć w głównym nurcie, a nie zająć się dramatycznymi kłopotami w służbie zdrowia, oświacie przedszkolnej i szkolnej, lawinowo narastającym długiem publicznym, spadającą na łeb, na szyję, produkcją przemysłową, największym za rządów PO-PSL bezrobociem, czy eksodusem 2 milionów Polaków zagranicę.
Ale jest też wymiar zagraniczny, eksportowy. „Zielona wyspa” jest coraz mniej zielona i widzą to już wszyscy z naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Ale skoro nie można być zielonym wyjątkiem, to przecież te same pochwały można zgarniać za bycie europejskim prymusem. Taki kraj – europrymus, a właściwie jego elity, posługując się ‘eurospeakiem’ czyli unijną nowomową, powtarzając te same slogany, obojętnie od faktycznej sytuacji ekonomicznej i politycznej Starego Kontynentu, może i mogą liczyć na poklask mediów, pochwały  innych polityków i poczucie, że jest się cool. Jeżeli premier-europrymus konsekwentnie powtarza, niczym w lustereczku: „przecie UE i euroland jest najpiękniejszy w świecie”, to może liczyć na nie tylko werbalne zachwyty we „Frankufter Allgemeine Zeiutng” czy „Le Soir”, ale też na trampolinę ewentualnej europejskiej kariery, gdyby polski lud stracił przy urnie cierpliwość. 
Polski akces do strefy euro to coś więcej niż „randka w ciemno”. Przy owej randce w ciemno w gruncie rzeczy nie wiadomo co się wydarzy, czy będzie dobrze, czy wręcz przeciwnie. Tu natomiast mamy wiedzę, że wejść mamy do struktury ogarniętej totalnym kryzysem. Propozycje Platformy Obywatelskiej w kontekście eurozony przypominają chęć szybkiego wbiegnięcia do płonącego domu, którego właściciele każą orkiestrze grać niczym na Titanicu i nie mają żadnego scenariusza jak ratować dobytek.
Sypiące się eurodomino
Czy nie jest charakterystyczne, że dotychczasowe ekonomiczne trzęsienia ziemi, które stawiały poszczególne państwa członkowskie UE na krawędzi bankructwa, wydarzały się wyłącznie w krajach eurolandu? To swoiste eurodomino: Irlandia, Grecja, Włochy, Portugalia i Hiszpania. A teraz Cypr, gdzie, niczym za komunizmu, zabrano obywatelom (pal licho rosyjskich oligarchów) oszczędności ulokowane w bankach. Starsze pokolenia w Polsce, ale choćby i w Czechach pamiętają jak przy denominacji złotówki czy korony państwo bezwstydnie, bezkarnie sięgało do kieszeni obywateli. Teraz w rolę czerwonego aparatu represji wcieliła się „Trojka” czyli UE, EBC i MFW (a raczej kwadryga, bo do tego grona doliczyć należy tzw. Eurogrupę).Doprawdy niewielkim, jeżeli w o ogóle pocieszeniem jest, że zabiera się bogatszym, a tym razem po długiej debacie i oporze samych Cypryjczyków, oszczędza się biedniejszych. Co z tego, ze humory Polaków mogą trochę się poprawić dzięki temu, że na Cyprze złupiono nie tylko rodzimych obywateli czy brytyjskich emerytów, którzy się tam osiedlili, ale też rosyjskich nowobogackich, choć raczej tych pośledniejszego sortu… Chodzi o zasadę zabierania prywatnej własności.
Czym innym jest podwyższać podatki w czasach kryzysu, choć to ostateczność. Czym innym jednak grabić cudzą własność, choćby na bankowym koncie. Bruksela i Frankfurt, gdzie mieszczą się siedziby Unii i Europejskiego Banku Centralnego, chyba nie znają polskiego przysłowia: „kradzione nie tuczy”.
A eurodomino wciąż się sypie, coraz szybciej zresztą i powoduje upadek kolejnych klocków. Już słyszymy o czarnych chmurach nad pierwszym krajem z „nowej unii” – Słowenii, który wcześniej wykorzystując fakt, że jego PKB na głowę mieszkańca był większy niż w Portugalii. wszedł do strefy euro. 7 miliardów euro „złych kredytów” oznacza, że 20% słoweńskiej gospodarki zalazło się na beczce z prochem, koło której tli się podpalony lont.
Najpierw musztra potem agonia
Ciekawe zresztą, że euroland usiłuje do pionu stawiać nie tylko kraje, które go tworzą, ale też i te, które dopiero do niego wejdą. Łotwa ucieszyła się, że przejmie, na znacznie skądinąd mniej konkurencyjnych warunkach, sporą część rosyjskich depozytów z Cypru. Za wcześnie. Już Eurogrupamusztruje ten biedny – jeden z czterech najbiedniejszych w UE (obok Bułgarii, Rumunii i Polski) – kraj, aby tego nie czynił. I to mimo, że Ryga znajdzie się w eurolandziedopiero za osiem miesięcy i mimo to, że byłby to zastrzyk dla łotewskiego systemu finansowego, który przeszedł drogę dramatycznego zaciskania pasa w wężu walutowo-monetarnym. To ciekawy sygnał dla Polski: państwo, które jeszcze nie ma wspólnej waluty ma zrezygnować z legalnych, jawnych, transparentnych i korzystnych dla siebie operacji finansowych!
Funta kłaków niewarte są zapowiedzi rodzimych fanatyków euro, którzy bajdurzą o „pociągu”, do którego trzeba szybko wsiąść, bo inaczej zostanie się na peronie. Słyszymy tani szantaż, a nie konkretne argumenty i merytoryczne racje. Hasełka o tym, że trzeba być w „mainstreamie” są dziś równie częste, jak „pociągowe” metafory. Ich godni współczucia autorzy jakoś nie są w stanie wytłumaczyć dlaczego Dublin, Ateny, Rzym, Madryt, Lizbona, wczoraj Nikozja, a jutro być może Lubljana pogrążyły się mimo, że w strefie euro (z wyjątkiem Słowenii) były od samego początku. A dodatkowo przez ostatnie dwa lata płynęły tam, gdzie płynąć wypadało, nie tylko nie uchroniły się przed kryzysem, ale wystąpił on tam w daleko bardziej spektakularnej formie niż w Danii czy Szwecji, które pozbawione są eurodobrodziejstwa.
Jedynym państwem, które na strefie euro skorzystało są ekonomicznie najsilniejsze  na Starym Kontynencie Niemcy. Ale i tam podnoszą się coraz liczniejsze głosy o powolnej agonii wspólnego europejskiego pieniądza. Były redaktor „Die Welt” oraz „Quick” i analityk Bruno Bandulet w swojej ostatniej książce „Ostatnie lata euro. Raport o walucie, której nie chcieli Niemcy” przewiduje powolną agonię euro. Według niego ma to potrwać do 5 lat – a napisał to w 2010 roku. Podobną opinię wyraził były szef gabinetu unijnego komisarza do spraw rynku wewnętrznego Martina Bangemanna, liberał, polityk FDP – Manfred Brunner. Uważa on, że eurolandnieuchronnie rozpadnie się, a obecne akcje ratownicze jedynie odwleką w czasie jego upadek.
Czy te zdania niemieckich ekonomistów przekonają tych spośród polityków z Polski, którzy zwykle tak uważnie słuchają naszych zachodnich sąsiadów?
 
*Tekst ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita” 12 kwietnia 2013 roku.

KOMENTARZE

  • panie Czarnecki
    ile euro miesięcznie pan zgarnia z tego zdychającego systemu finansowego? Jakoś nie widzę żeby się pan ewakułował.
  • @policjant łapówkarz 09:55:23
    na pytanie : czy przyjmować Euro? -Rysiu odpowie:
    -ja przyjmę, w każdej ilości..

    a na poważnie, to PiS widzę ma ludzi za idiotów . Traktat akcesyjny poparli? było tam coś o wspólnej walucie Euro? Banda cwaniaków !! patrzą tylko na nastroje społeczne ,żeby się wstrzelić z odpowiednią retoryką !!
  • @policjant łapówkarz 09:55:23
    Jeszcze nie zebrał wystarczająco dużo by się ewakuować.
  • Tusk z Rostowskim wprowadzą Polskę
    do strefy euro a wtedy ona się tak wzmocni,że przegonimy USA w tri miga albo jeszcze szybciej!!!!Wtedy nawet Chiny przegonimy!!!
  • @
    Politycy którzy 5-7 lat temu kreślili świetlaną przyszłość w UE - WON

    Są jacyś którzy od dawna mówią że to się musi zawalić ?

    Ja euro europosła chętnie przyjmę
  • Miała być z nas druga Japonia potem Tuskowa druga Irlandia
    a wyszła druga Nigeria...! i to dosłownie druga Nigeria. Republika bananowa to poprawne określenie w stosunku do poziomu państwowości obecnego w Polsce. Tusk wizytując Nigerię wizytuje poziom jaki sam orzedstawia!

    cytat z youtube tv republika:
    "...Mistrzowie wymyślili że trzeba 5% dochodu państwa przeznaczyć na "tarcze antyrakietową" ! Zawsze wszędzie opowiadałem, że coś wymyślą by z nas pozbawić grosza przy Duszy ! To prawdziwi mistrzowie, kiedyś próbowali wprowadzić podatek od chodzenia po chodnikach, podatek od deszczu ale to co ta tarcza sobą przedstawia to mistrzosto ! Legalne złodziejstwo ! Nadsza "technika poradziecka" jest tak zaawansowana że tarcza będzie arcydziełem i obroni nas przed wszystkim, nawet przed dzidami !
  • @prolet 10:23:36
    na szczęście internet pamięta wszystko. prezenter wiadomości może po miesiącu gadać na odwrót, ale tekstu czy pliku video w sieci nie wykasuje.

    Są tacy politycy ( wiadomo o kogo chodzi) ale dla Rysia byli nieperspektywiczni, więc się przeniósł.Teraz będzie budował najprawdziwszy narodowy front eurosceptyczny. W końcu parlamentarnych uniosceptyków dawno wykosili, a jakby jacy się pojawili i zagrozili przekroczeniem progu, to Prezes znów odwiedzi fundację Batorego z odpowiednim odczytem .
  • @prawi co wiec 10:56:40
    Dziwne ale EWG najlepiej się miała bez eura!Ona najlepiej się miała,gdy była tylko i wyłącznie strefa wolnego handlu a nie jakimś tam eurokołchozem!!!
  • @Marek Lipski 10:58:54
    z tym akurat się zgodzę. Ale można jakoś z tego wybrnąć bez tych kłamstw. podać rok akcesji do eurozone 2189 ?
  • CZARNECKI RYSIO RATUJE SIĘ JAK MOŻE,bo czyje już oddech narodu!
    Po pierwsze to ma kaca,bo to nie ta Europa,po drugie fajną ma kasę więc nie może zbyt dużo narzekać.I jak tu mu wierzyć,skoro chłopina nadaje i ratuje się z gówna w które wdepnął !Nic nie robi i nie zrobił by tą gangrenę polityczno-finansową powstrzymać przed dalszą ekspansją w niszczeniu ekonomicznym narodów.Myśli,że rzucenie hasła :"Wolna agonia euro" wystarczy by uratować swoją dupę ! Bez Ciebie wiemy,że brukselka to zgnilizna moralna i przychodzi czas na jej koniec z tym finansowym i bankowym chorym terroryzmem ! Musisz walczyć bardziej,może naród nie zrobi Ci krzywdy !
  • 'zadzwoncie do rady ministrow, ze zaraz tam bede' ...
    media w USA (nie tylko lewacki NYT, ale chociazby Fax news - glosem expertow) ostrzegaja Europe Wsch. juz od dosc dawna zeby do strefy euro nie wchodzila - ostrzegaja oczywiscie przywodcow ...

    wiec, niejako pan posel jest spozniony ze swymi ostrzezeniami - skierowanymi do nas, bo oczywiscie tzw opozycja na sprawy Polski nie ma wplywu ...ale

    z tego co widac pouczac lubi ...i kto wie moze pan posel - byc moze, zatesknil za zlotowka w przeliczeniu na euro - to wyjdzie lekko liczac ze 120 tys zlotych : m,

    ...kto, wie jak pis dojdzie do wladzy, to nie tylko pan e- posel - beda mieli przelicznik w zlotowkach.

    ...nie, nie zdroszcze panu e-poslowy slonych swiadczen, bo trudno TO nazwac zarobkiem czy nawet gaza, bo do diaska trzeba cos robic i to ze skutkiem zeby taka kase zarabiac, a

    nie uskuteczniac wycieczki, wchodzic oknem bez skutkow czy wrozyc, ze euro padnie, owszem euro padnie, ale nie za sprawa pana posla ...ale

    za sprawa socjalizmu euro padnie - kiedy niemiec - tak zdecyduje.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031